Cztery historie ze schroniska w Katowicach: Śnieżynka, Zibi, Bruno i Lucky czekają na dom
Nie każdy, kto czeka w schronisku, potrafi głośno upominać się o uwagę. Jedne psy szczekają, inne ciągną do kraty, a część kotów natychmiast podchodzi do człowieka. Ale są też takie zwierzaki, które stoją z boku: obserwują, cofają się o krok, udają niewidzialne. W Miejskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Katowicach na nowy rozdział życia czekają dziś m.in. Śnieżynka, Zibi, Bruno i Lucky - dwa koty i dwa psy, każdy z innym temperamentem i innymi potrzebami.
Wolontariusze podkreślają, że czas mierzony w schronisku ma inną wagę. Dla zwierząt to kolejne poranki w tym samym boksie lub pokoju, kolejne dźwięki kluczy, kolejne spojrzenia ludzi, którzy czasem przechodzą dalej. Właśnie dlatego pracownicy i opiekunowie proszą, by podczas wizyty nie wybierać wyłącznie „najłatwiejszych” charakterów. Często to te ciche prowadzą najtrudniejszą walkę - o zaufanie.
Śnieżynka: delikatna kotka, która uczy się ufać
Śnieżynka trafiła pod opiekę schroniska jako kotka bardzo wrażliwa i nieufna. Na początku kontakt z człowiekiem kojarzył jej się wyłącznie z zagrożeniem: chowała się, uciekała w kąt, wolała obserwować z daleka. Z czasem zaczęła jednak robić małe postępy - zamiast natychmiastowego odwrotu częściej zostaje w pobliżu, nasłuchuje, gdy ktoś do niej mówi, a w bezpiecznych warunkach potrafi na chwilę wtulić się w opiekuna.
Ważny jest też dla niej kontakt z innymi kotami. To w ich obecności łatwiej jej przełamywać obawy i „podpatrywać”, że człowiek nie zawsze oznacza stres. Dodatkowym ciosem okazał się fakt, że jej kocia towarzyszka Żeliwka znalazła już własny dom, a Śnieżynka została w schronisku sama - wolontariusze zauważają, że po rozstaniu znów zaczęła się bardziej wycofywać.
„Śnieżynka potrzebuje spokojnego, cierpliwego domu, w którym nikt nie będzie oczekiwał natychmiastowego przytulania. Ona musi pokochać w swoim tempie.”
wolontariusze Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt
Kontakt w sprawie Śnieżynki: 723 646 463.
Zibi: jeszcze niedawno „dzikuska”, dziś kotka z potencjałem
Zibi przeszła w schronisku wyraźną przemianę. Opiekunowie pamiętają ją jako kotkę, która syczała, warczała i nie dopuszczała do siebie człowieka. Reagowała nerwowo na każdą próbę zbliżenia. Dziś pozwala na głaskanie, a zdarza się nawet, że zaczyna mruczeć. Nie jest to jednak jeszcze typowy „nakolankowy” kot: po chwili pieszczot potrafi odejść, bywa, że ostrzegawczo syknie.
Wolontariusze podkreślają, że ten postęp nie wziął się znikąd. To efekt długiej, cierpliwej pracy i konsekwentnego oswajania - krok po kroku, bez presji. Teraz Zibi potrzebuje domu, który dokończy to, co zostało rozpoczęte w schronisku, i pomoże jej stabilnie zbudować zaufanie.
„Zibi pokazuje, że nawet zwierzak, który na starcie nie chce kontaktu, może się otworzyć. Ona nie jest jeszcze miziakiem, ale ma ogromny potencjał.”
wolontariusze Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt
Kontakt w sprawie Zibi: 723 646 463.
Bruno: około dwóch lat, siła, emocje i potrzeba ruchu
Bruno ma około dwóch lat i wyglądem przypomina owczarka niemieckiego. Został znaleziony w złej kondycji - był mocno wychudzony. Dziś wraca do formy, odzyskuje energię, a tej ma dużo. To pies, który chętnie nawiązuje kontakt z ludźmi i wyraźnie czeka na spacery. Wyjście z boksu jest dla niego czymś więcej niż rutyną - to moment, na który nastawia się całym sobą.
W schronisku wiadomo już też sporo o jego umiejętnościach. Bruno zna podstawowe komendy, dobrze znosi czesanie i nie sprawia kłopotów podczas jazdy samochodem. Jednocześnie to duży, silny i mocno emocjonalny pies, dlatego przyszły opiekun powinien pracować z nim nad spokojnym chodzeniem na smyczy oraz wyciszaniem się i odpoczynkiem.
- Schronisko szuka dla Bruna aktywnego domu, który zapewni mu codzienną dawkę ruchu.
- Rekomendowany jest dom bez innych zwierząt.
- Ze względu na gabaryty i żywiołowość potrzebna jest ostrożność w kontaktach z dziećmi.
Kontakt w sprawie adopcji Bruna: Wojtek, 532 303 542.
Lucky: 7 miesięcy, duży jak na szczeniaka i wciąż uczy się świata
Lucky ma zaledwie 7 miesięcy, ale już jest sporym psem i według opiekunów nadal będzie rósł. Do schroniska trafił po oddaniu przez właścicieli. To młody pies, który szybko łapie nowe rzeczy i mocno przywiązuje się do człowieka. Równocześnie emocje często biorą nad nim górę: w zabawie potrafi skakać na ludzi i podgryzać ręce, a na spacerach zdarza mu się reagować bardzo impulsywnie.
Lucky nie jest też całkowicie pewny siebie - część bodźców nadal go przeraża, szczególnie nagłe ruchy i głośne dźwięki. Dlatego schronisko szuka dla niego opiekuna z cierpliwością i gotowością do pracy: kogoś, kto będzie przewodnikiem, a nie tylko „koleżeńskim” towarzyszem zabaw.
- Warunkiem adopcji jest dom bez dzieci.
- Najlepiej, by Lucky trafił do domu z ogrodem - obecnie nie odnajdzie się w mieszkaniu w bloku.
- Ze względu na różne reakcje wobec innych psów powinien być jedynym zwierzęciem w domu.
Kontakt w sprawie adopcji Lucky'ego: Martyna, 728 547 552 (jeśli nie odbiera, prosi o SMS z imieniem psa).
Jak pomóc i o czym pamiętać przed adopcją
Historie Śnieżynki, Zibi, Bruna i Lucky'ego pokazują, że „pies do adopcji” czy „kot do adopcji” to hasła, pod którymi kryją się różne doświadczenia i potrzeby. Jedne zwierzęta potrzebują ciszy i czasu, inne - ruchu i konsekwentnego szkolenia. W każdym przypadku kluczowe jest dopasowanie domu do charakteru pupila.
„Dla zwierząt adopcja to nie jest zmiana adresu. To bezpieczeństwo, własny kąt i człowiek, na którego czekają każdego dnia.”
Miejskie Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt
Osoby zainteresowane adopcją mogą kontaktować się bezpośrednio z opiekunami pod wskazanymi numerami. Śnieżynka i Zibi czekają pod numerem 723 646 463, Bruno - u Wojtka (532 303 542), a Lucky - u Martyny (728 547 552). W schronisku przypominają, że czasem wystarczy jedna decyzja i jeden dom, by całe życie zwierzaka zaczęło się od nowa.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!