GKS Katowice odwraca losy meczu z Radomiakiem. Świetny debiut na Nowej Bukowej w Ekstraklasie
GKS Katowice zainaugurował nowy sezon PKO BP Ekstraklasy na własnym stadionie w imponującym stylu. W sobotnim meczu z Radomiakiem Radom podopieczni Rafała Góraka przegrywali już 0:1, ale ostatecznie zwyciężyli 3:1. Bohaterami wieczoru byli Ilya Shkuryn oraz Bartosz Nowak, którzy zapewnili kibicom na Nowej Bukowej mnóstwo emocji.
Pierwsze minuty spotkania należały do gospodarzy, którzy odważnie zaatakowali rywala. Już w 7. minucie blisko szczęścia był Pau Resta, ale jego uderzenie głową obronił Filip Majchrowicz. Chwilę później strzelał Ilya Shkuryn, a w 13. minucie bramkarz Radomiaka musiał interweniować po strzałach Emana Markovicia i Erika Jirki. GKS wyraźnie dominował, ale to goście zadali pierwszy cios.
Radomiak zaskakuje, GKS goni wynik
W 28. minucie katowiczanie popełnili błąd przy rozegraniu piłki od własnej bramki, a Luquinhas zmarnował dogodną sytuację, strzelając nad poprzeczką. W tej samej minucie Gabriel Kobylak popisał się świetną interwencją, zatrzymując Jana Grzesiaka w sytuacji sam na sam. Niestety, w 37. minucie goście objęli prowadzenie. Po wrzucie z autu w pole karne, piłkę na dziesiątym metrze przejął Ibrahima Camara i precyzyjnym strzałem umieścił ją w siatce.
GKS miał szansę na szybką odpowiedź jeszcze przed przerwą. Po składnej akcji piłka trafiła do Shkuryna na piątym metrze, ale Białorusin chciał wycofać ją do nadbiegającego Kacpra Łukasiaka i ta minęła pomocnika. Do szatni katowiczanie schodzili więc z jednobramkową stratą, ale z wyraźną przewagą w posiadaniu piłki i klarownymi sytuacjami.
Druga połowa w wykonaniu GieKSy to koncert
Po zmianie stron gospodarze ruszyli do zdecydowanych ataków. W 52. minucie Bartosz Nowak strzelał bezpośrednio z rzutu wolnego, ale piłka o centymetry minęła słupek. Pięć minut później piłka ponownie znalazła się w bramce GKS-u, jednak sędzia odgwizdał spalonego. W 58. minucie katowiczanie w końcu dopięli swego. Po dośrodkowaniu Bartosza Nowaka z rzutu rożnego, piłkę do siatki skierował kapitan Arkadiusz Jędrych. Ostatecznie gol został uznany jako samobójczy Abdoula Tapsoby.
Zaledwie osiem minut później GKS wyszedł na prowadzenie. Ilya Shkuryn popisał się świetnym zachowaniem w polu karnym, odwracając się z rywalem na plecach i precyzyjnym strzałem pokonał Majchrowicza. W 84. minucie groźnie wyglądała sytuacja Mateusza Kowalczyka, który po starciu z Fernandem Goure doznał rozcięcia łuku brwiowego. Pomocnik GieKSy opuścił boisko na kilka minut, ale po opatrzeniu wrócił do gry. Wynik w doliczonym czasie gry ustalił Bartosz Nowak, który w 93. minucie mocnym strzałem pod poprzeczkę przypieczętował zwycięstwo.
Składy i kluczowe liczby
W porównaniu do meczu Ligi Konferencji, trener Rafał Górak dokonał trzech zmian w wyjściowym składzie. Na boisku zameldowali się Mateusz Wdowiak, Pau Resta oraz Ilya Shkuryn. Radomiak odpowiedział zestawieniem, w którym zabrakło kilku podstawowych zawodników.
- GKS Katowice: Kobylak - Jirka, Czerwiński (70. Klemenz), Jędrych, Resta, Wdowiak (59. Galan), Markovic (59. Bartlewicz), Wolski (70. Kowalczyk), Łukasiak, Nowak, Shkuryn (90. Kokosiński). Trener: Rafał Górak.
- Radomiak Radom: Majchrowicz - Szcześniak, Camara (78. Nunnely), Grzesik, Tapsoba (70. Gouré), Outtara, Diéguez, Wolski, Donis (88. Manu), Luquinhas, Conrado (70. Balde). Trener: Tomasz Kaczmarek.
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń). Żółte kartki: Czerwiński, Łukasiak, Klemenz, Galán (GKS); Luquinhas, Dónis, Wolski, Gouré, Diéguez (Radomiak).
Dlaczego to ważne dla Katowic?
To zwycięstwo ma ogromne znaczenie dla całej społeczności GKS-u. Nowa Bukowa po raz kolejny okazała się twierdzą, a kibice mogą wierzyć, że ten sezon będzie należał do ich drużyny. Ponadto, wygrana z Radomiakiem to solidny zastrzyk pewności siebie przed kolejnymi wyzwaniami, zarówno w lidze, jak i w europejskich pucharach.
GKS Katowice pokazał charakter, potrafiąc odwrócić losy meczu po stracie bramki. To budujący sygnał dla fanów, że zespół potrafi walczyć do końca. Kolejne spotkanie już wkrótce, a kibice z niecierpliwością czekają na następne emocje przy Bukowej.
Źródło: GKS Katowice
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!